
Kleszcz (Ixodida) to pasożytniczy pajęczak o długości 3–4 mm na czczo — po nasyceniu krwią zwiększa objętość nawet dziesięciokrotnie. Wbrew obiegowej opinii nie trzeba jechać do lasu, żeby go spotkać: wystarczy wyższa trawa, żywopłot i cień we własnym ogrodzie. Posesję można realnie zabezpieczyć — zobacz profesjonalne odkleszczanie.
W Polsce spotykamy kilka gatunków kleszczy. Różnią się wyglądem, ulubionym otoczeniem i tym, jakie choroby przenoszą — łączy je aktywność od wiosny do jesieni.

Kleszcz pospolity (Ixodes ricinus) — najczęstszy gatunek w naszym klimacie, spotykany w lasach, parkach i ogrodach. Ma ciemną tarczę grzbietową i czerwonobrązowy odwłok. To główny wektor boreliozy (choroby z Lyme) oraz kleszczowego zapalenia mózgu (KZM).

Kleszcz łąkowy (Dermacentor reticulatus) — rozpoznasz go po charakterystycznej, marmurkowej tarczy. Najchętniej zasiedla łąki, polany i brzegi lasów, często w pobliżu wody. Przenosi babeszjozę i inne patogeny.
Rzadziej, głównie w budynkach z gniazdującymi gołębiami — na strychach czy poddaszach — trafia się obrzeżek gołębi (Argas reflexus), pasożyt przede wszystkim ptaków, dla człowieka uciążliwy znacznie rzadziej. Wszystkie te gatunki są aktywne głównie w cieplejszej połowie roku, od wiosny do jesieni.
Kleszcz przechodzi cztery stadia: jajo, larwa, nimfa i dorosły osobnik — każde stadium potrzebuje krwi żywiciela, by przejść dalej. Samica składa setki jaj w jednym cyklu, po czym ginie. Kleszcze potrafią żyć kilka lat, wstrzymując rozwój w oczekiwaniu na żywiciela, i nawet dwa lata wytrzymać bez pożywienia.
Czatuje na trawach i krzewach, skąd przyczepia się do przechodzącego żywiciela. Wbija się w skórę i może żerować nawet kilka dni — jego ślina zawiera substancje znieczulające, przez co ukłucie jest zwykle niezauważalne, oraz antykoagulanty zapobiegające krzepnięciu krwi.
Tak — to najgroźniejszy z "ogrodowych" pasożytów. Kleszcze przenoszą boreliozę, kleszczowe zapalenie mózgu, anaplazmozę i babeszjozę (ta ostatnia groźna zwłaszcza dla psów). Ryzyko dotyczy i ludzi, i zwierząt domowych — dlatego ograniczanie populacji na posesji to realna profilaktyka zdrowotna.
Kleszcz potrafi przetrwać nawet dwa lata bez pożywienia, czekając na żywiciela.
Ślina kleszcza znieczula miejsce wkłucia — dlatego tak często znajdujemy go dopiero po fakcie.
Po nasyceniu krwią kleszcz zwiększa objętość nawet dziesięciokrotnie.
Oprysk posesji ogranicza populację na kilka tygodni. Zabieg rano lub wieczorem, cały teren do granic działki.
Dwa działania: utrzymanie terenu (krótko koszona trawa, przycięte żywopłoty, mniej cienistych "dzikich" zakątków) oraz zabieg oprysku do wysokości ok. 1,5 m — bo właśnie na tej wysokości kleszcze czatują na roślinności. Zabiegi wykonujemy wcześnie rano lub wieczorem, poza aktywnością pszczół. Często łączymy je z odkomarzaniem w jednym przyjeździe. Ceny w cenniku dezynsekcji.
Tak — zabieg wyraźnie ogranicza populację na posesji na kilka tygodni. Opryskujemy roślinność do wysokości ok. 1,5 m, bo tam kleszcze czatują na żywicieli. Pełnej gwarancji "zero kleszczy" uczciwie nie da nikt — pojedyncze osobniki mogą migrować z sąsiednich terenów.
W sezonie aktywności kleszczy, czyli od wiosny do jesieni — najlepiej zanim zaczną się regularne zabawy dzieci i zwierząt w ogrodzie. Sam zabieg planujemy wcześnie rano lub wieczorem, poza godzinami aktywności pszczół.
Usuń go jak najszybciej pęsetą lub kleszczołapką — chwytając przy samej skórze, bez wykręcania na siłę i bez smarowania tłuszczem. Miejsce obserwuj przez kilka tygodni; przy rumieniu wędrującym lub objawach grypopodobnych skontaktuj się z lekarzem.
Ograniczenie populacji kleszczy na posesji zmniejsza ryzyko dla wszystkich domowników, także zwierząt — ale nie zastępuje preparatów ochronnych od weterynarza. Najlepiej działa połączenie obu.
Potrzebujesz pomocy ze szkodnikami?
Zadzwoń — ocenimy sytuację, dobierzemy metodę, podamy cenę i umówimy termin. Działamy szybko i dyskretnie w całej Warszawie i okolicach.